Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacje. Pokaż wszystkie posty

Skopje - monumentalizm w pigułce

29 lis 2017

Do Skopje po raz pierwszy trafiłam w 2011 roku i wówczas moim pierwszym skojarzeniem z tym miastem był "plac budowy". Sześć lat później nadarzyła się okazja, aby zobaczyć jak stolica Macedonii wygląda w tej nowej odsłonie. Tym razem pierwszym określeniem, które przyszło mi do głowy było "monumentalnie". Miasto zachwyca i przytłacza jak mało które, a już na pewno w tym rejonie. Skopje robi wrażenie, to fakt. Obok Skopje nie da się przejść obojętnie, to też fakt. Chcecie dowiedzieć się dlaczego? Zapraszam was zatem na krótką wycieczkę po tym mieście!

Ryga - nadbałtycka perełka [relacja]

7 sie 2017

Mówi się, że Napoleon przejeżdżając przez Rygę powiedział o niej „przedmieścia Londynu”. Wbrew pozorom nie była to jednak obelga a wielki komplement, ponieważ podkreślił w ten sposób wielokulturowość miasta – członka Hanzy, dawnego bałtyckiego związku handlowego. Przez 60 lat miasto należało do Polski, przebywał tu król Stefan Batory, mieszkał Ryszard Wagner, studiował Ignacy Mościcki. Zainteresowałam was chociaż trochę? To zapraszam na krótką relację!

Dzień otwarty Stena Line [relacja]

13 cze 2017

 

Od kilku lat Stena Line dość regularnie oferuje możliwość zwiedzania jednego ze swoich statków w trakcie dni otwartych. Co prawda miałam już okazję korzystać z usług przewoźnika, ale i tak wybierałam się tam już od dawna. Jednak dopiero w tym roku udało mi się ten plan zrealizować, poniekąd dzięki zwolnieniu lekarskiemu, na którym wówczas jeszcze byłam (wydarzenie odbywa się zwykle w piątki w godzinach pracy). Jako, że dzień wcześniej był dzień dziecka postanowiliśmy z Mateuszem połączyć przyjemne z pożytecznym i zabrać na statek jego siostrę z dwiema córkami. Zapraszam was na krótką relację z tej wizyty!

Kowno - nie tylko Stare Miasto [relacja]

9 cze 2017

Kowno, drugie co do wielkości miasto na Litwie, położone u zbiegu rzek Wilii oraz Niemna, w okresie XX-lecia międzywojennego było stolicą tego nadbałtyckiego kraju. Mimo to, zwykle pomija się je w trakcie wizyt u naszych sąsiadów. Niesłusznie, bo Kowno - nazywane najbardziej litewskim miastem na całej Litwie - oferuje naprawdę sporo miejsc, które spodobają się tutejszym gościom. W poprzednim poście mieliście okazję zapoznać się z atrakcjami i zabytkami Starego Miasta, dzisiaj natomiast chciałabym przekonać was, że również poza jego obrębem Kowno kryje w sobie miejsca, które zdecydowanie warto zobaczyć.

Kowno - atrakcje Starego Miasta [relacja]

10 kwi 2017

Kowno (lit. Kaunas) to drugie co do wielkości miasto na Litwie, które liczy sobie ponad 600 lat. Położone u zbiegu rzek Wilii oraz Niemna, w okresie XX-lecia międzywojennego było stolicą Litwy. Mimo to, zwykle pomija się je w trakcie wizyt u naszych sąsiadów, ograniczając się jedynie do Wilna i Troków. Niesłusznie, bo Kowno oferuje naprawdę sporo miejsc, które warto zobaczyć i to nie tylko w obrębie swojej najstarszej części. Zapraszam was zatem na wizytę w tym nieznanym litewskim mieście, tym razem skupimy się na atrakcjach Starego Miasta.

Jarmark bożonarodzeniowy w Dortmundzie [relacja]

13 sty 2017

Weihnachtsmarkt, czyli jarmark bożonarodzeniowy, to w Niemczech kilkusetletnia tradycja - w okresie adwentu w niemal każdym większym mieście na głównych placach i ulicach stoją świątecznie ozdobione stragany oferujące rozmaite specjały kulinarne, bożonarodzeniowe ozdoby i drobiazgi, wyroby rękodzielnicze i mnóstwo innych towarów, które zawsze można znaleźć w tego typu miejscach. Najbardziej znanym jarmarkiem bożonarodzeniowym w Niemczech jest ten odbywający się w Dreźnie, ale to w Dortmundzie odbywa się największy i chociażby z tego względu warto go odwiedzić. Przygotujcie zatem kubek grzańca i rozsiądźcie się wygodnie, zapraszam was na krótką relację z mojej wizyty w tym miejscu.

Miluza - przemysłowe miasto muzeów [relacja]

20 gru 2016

Miluza to miasto, które zazwyczaj omija się w trakcie swojej wizyty w Alzacji. Przy Colmar czy Strasbourgu sprawia wrażenie miejsca, które nie oferuje zbyt wiele. Jeśli macie jednak chwilę czasu - warto tam zajrzeć, bo wbrew pozorom Miluza posiada kilka ciekawych miejsc, które na pewno wam się spodobają. W dodatku została przez francuski rząd certyfikowana jako ville d’art et d’histoire więc warto dać temu miastu szansę. Gotowi? Zatem jedziemy na kilka godzin do francuskiego Manchesteru.


Colmar - perła Alzacji [relacja]

10 sie 2016

Colmar uważane jest przez wielu za najpiękniejsze i najbardziej romantyczne miasteczko nie tylko Alzacji, ale i całej Francji. Pierwsze wzmianki o nim można znaleźć już w dokumentach z IX wieku, zaś starówka, będąca jego największą atrakcją, pochodzi w głównej mierze z XVI wieku. Stąd pochodzi twórca nowojorskiej Statui Wolności i to . Kiedy więc po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia tego miejsca wiedziałam, że któregoś dnia tam zawitam. Okazja natrafiła się szybciej niż przypuszczałam, gdy okazało się, że z Bazylei to tylko niecała godzina drogi pociągiem.

Bilety kupione, aparat naładowany, zapraszam was więc na szybki wypad do perły Alzacji!

Bazylea funkcjonuje inaczej

20 kwi 2016

bazylea atrakcje

Bazylea to jedno z niedocenianych przez turystów miejsc w Szwajcarii. W porównaniu do Zurychu czy Genewy oraz alpejskich miast i miasteczek, odwiedzających jest tu znacznie mniej. A szkoda, bo miasto, którego motto brzmi Basel tickt anders (czyli tytułowe "Bazylea funkcjonuje inaczej") oferuje naprawdę wiele atrakcji. Położona na styku trzech państw, w niemieckojęzycznym regionie Szwajcarii i zamieszkana przez 220 narodowości sprawia, że jest miastem zarówno różnorodnym jak i interesującym. Wybierzecie się tam ze mną?

Batumi, ech Batumi [3/3]

14 mar 2016

Planując relację dotyczącą tej wyprawy byłam przekonana, że pisząc o Batumi zmieszczę się w jednym poście, bo w porównaniu z Tbilisi nie ma tu zbyt wielu mniej lub bardziej turystycznych miejsc. Przez trzy dni oglądaliśmy te same miejsca, spacerowaliśmy po tych samych uliczkach, jedynie od czasu do czasu odkrywając coś nowego. Kiedy jednak zabrałam się już do spisywania swoich wrażeń i wybierania zdjęć okazało się, że jest tego znacznie więcej niż mi się wydawało. I tak z jednego posta o Batumi... zrobiły się trzy. Mieliście okazję już zapoznać się z miastem w jego historycznej oraz nowoczesnej odsłonie. Dzisiaj natomiast zapraszam was na moje pożegnanie z Batumi i jego wybrzeżem. Tym razem czekają na was głównie zdjęcia - ale może to i lepiej, bo czasem mam wrażenie, że moje posty są zbyt długie i nikt ich tak naprawdę nie czyta :)

Batumi, ech Batumi [2/3]

7 mar 2016

W poprzedniej części relacji pokazałam wam tę stronę Batumi, która wdzięczy się do turystów i pokazuje swoje nieco chaotycznie ułożone, ale jednak wypielęgnowane, piórka. To jednak tylko jedna z twarzy miasta, ponieważ historia miasta oraz jego największe znaczenie są znacznie starsze.
W 1878 po wojnie rosyjsko-tureckiej Batumi zostało przyłączone do Imperium Rosyjskiego. Od tego czasu zaczął się tutaj dynamiczny rozwój, związany głównie z przyznaniem miastu statusu "porto franco" i rozbudową jego portu. Oficjalna nazwa miasta brzmiała wówczas "Portowe Miasto Batumi". Warto tutaj wspomnieć, iż osuszenia błot, które otaczały miasto, podjął się Polak w służbie rosyjskiej - generał Żygulski. Na osuszonych terenach zakładano ekskluzywne dzielnice willowe i parki, dzięki czemu miasto zaczęło się przekształcać stopniowo w modny kurort. Do Batumi ściągają przedstawiciele narodów żyjących w Imperium Rosyjskim, w poszukiwaniu pracy lub wypoczynku. Szlachta i bogaci kupcy budowali tu liczne pałace, które do dnia dzisiejszego stanowią ozdobę miasta.
Tym razem więc zapraszam was na spacer w poszukiwaniu dawnej świetności Batumi.

Batumi, ech Batumi [1/3]

15 lut 2016

Batumi, jedno z najstarszych miast Gruzji, jeden z najważniejszych portów Morza Czarnego, stolica autonomicznej republiki Adżarii, miasto-legenda dzięki popularnej kiedyś piosence Filipinek. I to chyba te, mityczne wręcz, herbaciane pola zdecydowały o tym, że w trakcie naszej krótkiej wizyty w Gruzji odwiedziliśmy również ten słynny kurort, aby zmierzyć się z jego legendą. 
Batumi zawsze było trochę inne i nie pasowało do reszty Gruzji. Przez stulecia teren, na którym się znajduje należał do Turcji a samo miasto i port zostały zbudowane przez carską Rosję. Przez Batumi wędrowała wtedy znaczna część światowego eksportu ropy naftowej więc łatwo się domyślić, że szybko można było dorobić się tu dużych pieniędzy. Na początku XIX wieku bracia Rothschild i Nobel byli jednymi z tych, którzy zbili ogromne pieniądze na eksporcie ropy. A za sprawą ropy miasto nabrało też międzynarodowego sznytu. Czy dzisiaj Batumi nadal odróżnia się od reszty kraju?

Gori - w cieniu Stalina

27 sty 2016

Gdyby dzieje ludzkości potoczyły się inaczej Gori dzisiaj byłoby jednym z wielu podobnych do siebie gruzińskich miasteczek, które odwiedzają tylko nieliczni i najczęściej jedynie w drodze do skalnego miasta w Upliscyche. Historia jednak pobiegła - jak zawsze - swoim torem i tak oto niespełna 50-tysięczne miasto nad rzeką Liakhvi jest znane przede wszystkim dzięki temu, że to właśnie tutaj urodził się Józef Stalin. Mało tego, jest z tego dumne!
Wyobrażacie sobie, że w Austrii idziecie do Muzeum Hitlera a przy wyjściu kupujecie jego popiersie z plastiku na pamiątkę oraz sznaps o nazwie Hitler? Nie ma mowy, gryzie się to niemiłosiernie. A w przypadku Józefa Wissarionowicza w jego ojczyźnie jest to coś wręcz oczywistego, wszak był to nie tylko dobry wujaszek, ale i wielki wódz. Trudno mieć pozytywne skojarzenia z tą postacią, ale znajdujące się w tym mieście Muzeum Stalina było na tyle niecodzienną i fascynującą atrakcją turystyczną, że jeszcze przed wyjazdem stało się obowiązkowym punktem naszego wyjazdu. I tak ostatniego dnia pobytu w Tbilisi pojechaliśmy odwiedzić Gori.

Tbilisi - Perła Kaukazu [2/2]

30 gru 2015
Staromiejską część Tbilisi odwiedzaliśmy kilkakrotnie w ciągu naszego pobytu i jest to miejsce, którego nie da się porównać do czegokolwiek innego. To labirynt krętych brukowanych uliczek otoczonych przez wielokolorowe kamieniczki z przepięknie zdobionymi drewnianymi balkonami w różnych stadiach rozkładu, obrośniętych winoroślą, pełnych małych rodzinnych sklepików, restauracyjek z trzema stolikami, podwórkami z wywieszonym pachnącym świeżością praniem. Tętniące życiem bary sąsiadują z wielowiekowymi cerkwiami. Tutaj naprawdę czuć, że choć Gruzja aspiruje do bycia w Europie swoje korzenie ma w azjatyckiej ziemi i kulturze.

Tbilisi - Perła Kaukazu [1/2]

1 gru 2015

W pierwotnej wersji do Gruzji chciałam dotrzeć autostopem. Czasy jednak temu pomysłowi nie sprzyjały, kompanów do tej wyprawy - o dziwo - brakowało, musiałam więc odłożyć ten plan na półkę "kiedyś". Kolejne książki Wojciecha Górskiego o Kaukazie nie pozwalały jednak o tym kierunku zapomnieć. Kiedy więc w październiku ubiegłego roku podczas rutynowego przeglądania cen biletów w tanich liniach lotniczych znalazłam lot z Warszawy do Kutaisi i z powrotem za 220 złotych, nie było wyjścia, musiałam je kupić.
Pomysłów na ten wyjazd było sporo, bo i miejsc wartych zobaczenia jest w tamtym rejonie mnóstwo. Abchazja. Armenia. Górski Karabach. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się z Szymonem na pozostanie wyłącznie w Gruzji. Sześć dni to wbrew pozorom bardzo mało czasu na zobaczenie najciekawszych i najważniejszych miejsc tego kraju, co dopiero mówić o całym Kaukazie. Wiosna w Gruzji? Jestem na tak!

Migawki z Tatr

20 lis 2015
Kocham góry miłością wielką i gdybym mogła to w górach bym mieszkała (swego czasu to marzenie poniekąd zrealizowałam, ponieważ mieszkałam przez pół roku w Zakopanem). Miłością do gór zaraziła mnie najbliższa rodzina - od momentu kiedy pierwszy raz postawiłam stopę na górskim szlaku minęło już ponad 20 lat, od tego czasu wielokrotnie bywałam w Tatrach, Bieszczadach, Pieninach, Beskidzie Śląskim czy Żywieckim. Odkąd jednak przeprowadziłam się do Trójmiasta liczba moich wyjazdów w góry drastycznie się zmniejszyła - paradoksalnie łatwiej wyskoczyć mi na weekend za granicę niż w nasze polskie góry. Staram się jednak odwiedzać je przynajmniej raz w roku.
Z racji wypadającego w środę święta niepodległości udało się mnie i Szymonowi wyskoczyć na te kilka dni w Tatry. Dodam, że z kotem, który w nowych miejscach czuje się jak ryba w wodzie i zdecydowanie urozmaica długie podróże swoim zachowaniem. W sumie spędziliśmy dwa dni w podróży (podróż autostradami z Gdyni do Zakopanego zajęła nam w jedną stronę 10 godzin, w drugą "zaledwie" 8) i trzy na miejscu, gdzie zrobiliśmy jakieś 45 kilometrów w deszczu, śniegu i mgle. Wynik mało imponujący, ale ponieważ moje Szczęście było w Tatrach po raz pierwszy postanowiłam zabrać go w klasyczne miejsca, które są swoistym "must visit" podczas pobytu w tym rejonie. Tym samym zaliczyliśmy fragment Drogi pod Reglami, Dolinę Kościeliską wraz ze Smreczyńskim Stawem, Morskie Oko, Halę Gąsienicową oraz zdobyliśmy Kasprowy Wierch. Z tego ostatniego, ze względu na fatalną pogodę (widoczność we mgle nie przekraczała metra!) musieliśmy niestety wrócić korzystając ze słynnej kolejki. Cena za przejazd w jedną stronę wynosi... 48 złotych. To były moje najgorzej wydane pieniądze podczas tego pobytu, ale woleliśmy mieć chudsze konto, za to całe ręce i nogi :)

O Tatrach mogłabym opowiadać długo, jeszcze dłużej opisywać wszelkie ciekawe miejsca, które można znaleźć nawet na tych najpopularniejszych szlakach. Tym razem zostawię was tylko ze zdjęciami z tego wyjazdu, których co prawda nie ma wiele i nie zawsze są najlepszej jakości (szczególnie te robione telefonem), ale z pewnością i tak przybliżą wam urodę tamtych miejsc.

Europejskie Centrum Solidarności

28 paź 2015

W związku z pogarszającą się coraz bardziej pogodą oraz w ramach lepszego poznania Trójmiasta i jego atrakcji, od jakiegoś czasu razem z Szymonem staramy się w wolnych chwilach zwiedzać trójmiejskie muzea. W ubiegłym tygodniu nasz wybór padł na Europejskie Centrum Solidarności, które jest jednym z najmłodszych tego typu miejsc w okolicy - zostało otwarte 31 sierpnia 2014 roku. Najważniejszym celem ECS jest upowszechnianie dziedzictwa „Solidarności”, historii jej powstania, rewolucji, którą wywołała i wpływu jaki miała na obalenie komunizmu. To także obraz ruchów opozycyjnych, które doprowadziły do przemian demokratycznych w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Paryż Wschodu czyli z wizytą w Pradze

11 paź 2015

Praga była moim marzeniem od dawna, wynikało to nie tylko z uwielbienia do czeskiego piwa, języka i kinematografii, ale również z licznych opowieści i relacji osób mniej lub bardziej znajomych, które to miasto już odwiedziły. Zawsze jednak coś stawało na przeszkodzie, aby wyjechać do tego tak nieodległego miasta (szczególnie nieodległego gdy mieszkałam w Katowicach). Okazja nadarzyła się dopiero jesienią ubiegłego roku podczas tzw. długiego weekendu listopadowego. Głównym celem wyjazdu była Szklarska Poręba i zdobywanie Szrenicy, ale w wyniku kompromisu udało mi się również namówić Szymona na szybki wypad do naszych południowych sąsiadów.

Karlskrona w jeden dzień

15 wrz 2015

Któregoś lipcowego popołudnia spacerując po Parku Rady Europy razem z rodziną mojego Szymona natknęliśmy się na stoisko Steny Line, które oferowało swoje wycieczki i rejsy w wyjątkowo promocyjnych cenach pod warunkiem rezerwacji tego dnia. Promy do Szwecji obserwowałam od dawna, ale ceny zawsze mnie zniechęcały a groupony, mimo że atrakcyjne cenowo, zawsze pojawiały się w terminach gdy byłam bez grosza. Bez większego zastanowienia więc ruszyłam w tamtą stronę i... okazało się to strzałem w dziesiątkę. Za podróż promem pod koniec sierpnia w dwie strony z Gdyni do Karlskrony w dwuosobowej kabinie zapłaciliśmy z Szymonem łącznie 598 299 złotych.





SZABLON BY: PANNA VEJJS.