Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gruzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gruzja. Pokaż wszystkie posty

Gaumardżos czyli przy gruzińskim stole

8 kwi 2016

W Gruzji, jak zresztą w całym Kaukazie, posiłek to coś więcej niż jedzenie. To sposób życia, który ciężko spotkać gdzie indziej. Supra to kilkugodzinne biesiadowanie przy suto zastawionym stole, delektowanie się i przeżywanie każdej potrawy, wino pite z rogów, głośne śpiewy i długie, rozbudowane, wręcz poetyckie toasty - wszystko to sprawia, że kuchnia gruzińska wydaje się być jeszcze bardziej atrakcyjna i zachęcająca. Zapewniam was jednak, że nawet bez tej otoczki tamtejsze potrawy to istne niebo w gębie i każdy znajdzie coś dla siebie.

Zapraszam was zatem na krótką podróż po specjałach gruzińskiej kuchni, których z pewnością trzeba spróbować będąc na miejscu. Albo w którejś z gruzińskich restauracji w Polsce :)

Batumi, ech Batumi [3/3]

14 mar 2016

Planując relację dotyczącą tej wyprawy byłam przekonana, że pisząc o Batumi zmieszczę się w jednym poście, bo w porównaniu z Tbilisi nie ma tu zbyt wielu mniej lub bardziej turystycznych miejsc. Przez trzy dni oglądaliśmy te same miejsca, spacerowaliśmy po tych samych uliczkach, jedynie od czasu do czasu odkrywając coś nowego. Kiedy jednak zabrałam się już do spisywania swoich wrażeń i wybierania zdjęć okazało się, że jest tego znacznie więcej niż mi się wydawało. I tak z jednego posta o Batumi... zrobiły się trzy. Mieliście okazję już zapoznać się z miastem w jego historycznej oraz nowoczesnej odsłonie. Dzisiaj natomiast zapraszam was na moje pożegnanie z Batumi i jego wybrzeżem. Tym razem czekają na was głównie zdjęcia - ale może to i lepiej, bo czasem mam wrażenie, że moje posty są zbyt długie i nikt ich tak naprawdę nie czyta :)

Batumi, ech Batumi [2/3]

7 mar 2016

W poprzedniej części relacji pokazałam wam tę stronę Batumi, która wdzięczy się do turystów i pokazuje swoje nieco chaotycznie ułożone, ale jednak wypielęgnowane, piórka. To jednak tylko jedna z twarzy miasta, ponieważ historia miasta oraz jego największe znaczenie są znacznie starsze.
W 1878 po wojnie rosyjsko-tureckiej Batumi zostało przyłączone do Imperium Rosyjskiego. Od tego czasu zaczął się tutaj dynamiczny rozwój, związany głównie z przyznaniem miastu statusu "porto franco" i rozbudową jego portu. Oficjalna nazwa miasta brzmiała wówczas "Portowe Miasto Batumi". Warto tutaj wspomnieć, iż osuszenia błot, które otaczały miasto, podjął się Polak w służbie rosyjskiej - generał Żygulski. Na osuszonych terenach zakładano ekskluzywne dzielnice willowe i parki, dzięki czemu miasto zaczęło się przekształcać stopniowo w modny kurort. Do Batumi ściągają przedstawiciele narodów żyjących w Imperium Rosyjskim, w poszukiwaniu pracy lub wypoczynku. Szlachta i bogaci kupcy budowali tu liczne pałace, które do dnia dzisiejszego stanowią ozdobę miasta.
Tym razem więc zapraszam was na spacer w poszukiwaniu dawnej świetności Batumi.

Batumi, ech Batumi [1/3]

15 lut 2016

Batumi, jedno z najstarszych miast Gruzji, jeden z najważniejszych portów Morza Czarnego, stolica autonomicznej republiki Adżarii, miasto-legenda dzięki popularnej kiedyś piosence Filipinek. I to chyba te, mityczne wręcz, herbaciane pola zdecydowały o tym, że w trakcie naszej krótkiej wizyty w Gruzji odwiedziliśmy również ten słynny kurort, aby zmierzyć się z jego legendą. 
Batumi zawsze było trochę inne i nie pasowało do reszty Gruzji. Przez stulecia teren, na którym się znajduje należał do Turcji a samo miasto i port zostały zbudowane przez carską Rosję. Przez Batumi wędrowała wtedy znaczna część światowego eksportu ropy naftowej więc łatwo się domyślić, że szybko można było dorobić się tu dużych pieniędzy. Na początku XIX wieku bracia Rothschild i Nobel byli jednymi z tych, którzy zbili ogromne pieniądze na eksporcie ropy. A za sprawą ropy miasto nabrało też międzynarodowego sznytu. Czy dzisiaj Batumi nadal odróżnia się od reszty kraju?

Gori - w cieniu Stalina

27 sty 2016

Gdyby dzieje ludzkości potoczyły się inaczej Gori dzisiaj byłoby jednym z wielu podobnych do siebie gruzińskich miasteczek, które odwiedzają tylko nieliczni i najczęściej jedynie w drodze do skalnego miasta w Upliscyche. Historia jednak pobiegła - jak zawsze - swoim torem i tak oto niespełna 50-tysięczne miasto nad rzeką Liakhvi jest znane przede wszystkim dzięki temu, że to właśnie tutaj urodził się Józef Stalin. Mało tego, jest z tego dumne!
Wyobrażacie sobie, że w Austrii idziecie do Muzeum Hitlera a przy wyjściu kupujecie jego popiersie z plastiku na pamiątkę oraz sznaps o nazwie Hitler? Nie ma mowy, gryzie się to niemiłosiernie. A w przypadku Józefa Wissarionowicza w jego ojczyźnie jest to coś wręcz oczywistego, wszak był to nie tylko dobry wujaszek, ale i wielki wódz. Trudno mieć pozytywne skojarzenia z tą postacią, ale znajdujące się w tym mieście Muzeum Stalina było na tyle niecodzienną i fascynującą atrakcją turystyczną, że jeszcze przed wyjazdem stało się obowiązkowym punktem naszego wyjazdu. I tak ostatniego dnia pobytu w Tbilisi pojechaliśmy odwiedzić Gori.

Tbilisi - Perła Kaukazu [2/2]

30 gru 2015
Staromiejską część Tbilisi odwiedzaliśmy kilkakrotnie w ciągu naszego pobytu i jest to miejsce, którego nie da się porównać do czegokolwiek innego. To labirynt krętych brukowanych uliczek otoczonych przez wielokolorowe kamieniczki z przepięknie zdobionymi drewnianymi balkonami w różnych stadiach rozkładu, obrośniętych winoroślą, pełnych małych rodzinnych sklepików, restauracyjek z trzema stolikami, podwórkami z wywieszonym pachnącym świeżością praniem. Tętniące życiem bary sąsiadują z wielowiekowymi cerkwiami. Tutaj naprawdę czuć, że choć Gruzja aspiruje do bycia w Europie swoje korzenie ma w azjatyckiej ziemi i kulturze.

Tbilisi - Perła Kaukazu [1/2]

1 gru 2015

W pierwotnej wersji do Gruzji chciałam dotrzeć autostopem. Czasy jednak temu pomysłowi nie sprzyjały, kompanów do tej wyprawy - o dziwo - brakowało, musiałam więc odłożyć ten plan na półkę "kiedyś". Kolejne książki Wojciecha Górskiego o Kaukazie nie pozwalały jednak o tym kierunku zapomnieć. Kiedy więc w październiku ubiegłego roku podczas rutynowego przeglądania cen biletów w tanich liniach lotniczych znalazłam lot z Warszawy do Kutaisi i z powrotem za 220 złotych, nie było wyjścia, musiałam je kupić.
Pomysłów na ten wyjazd było sporo, bo i miejsc wartych zobaczenia jest w tamtym rejonie mnóstwo. Abchazja. Armenia. Górski Karabach. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się z Szymonem na pozostanie wyłącznie w Gruzji. Sześć dni to wbrew pozorom bardzo mało czasu na zobaczenie najciekawszych i najważniejszych miejsc tego kraju, co dopiero mówić o całym Kaukazie. Wiosna w Gruzji? Jestem na tak!





SZABLON BY: PANNA VEJJS.