Kowno - nie tylko Stare Miasto [relacja]

9 cze 2017

Kowno, drugie co do wielkości miasto na Litwie, położone u zbiegu rzek Wilii oraz Niemna, w okresie XX-lecia międzywojennego było stolicą tego nadbałtyckiego kraju. Mimo to, zwykle pomija się je w trakcie wizyt u naszych sąsiadów. Niesłusznie, bo Kowno - nazywane najbardziej litewskim miastem na całej Litwie - oferuje naprawdę sporo miejsc, które spodobają się tutejszym gościom. W poprzednim poście mieliście okazję zapoznać się z atrakcjami i zabytkami Starego Miasta, dzisiaj natomiast chciałabym przekonać was, że również poza jego obrębem Kowno kryje w sobie miejsca, które zdecydowanie warto zobaczyć.

Ci, którzy znają mnie nieco dłużej wiedzą doskonale jak bardzo lubię ogrody zoologiczne i staram się odwiedzać każde, które znajduje się w moim docelowym miejscu podróży. Nie zawsze się udaje, czasem z powodu braku czasu, czasem ze względów finansowych, jeszcze innym razem przez fatalną pogodę. A ponieważ Litwa uraczyła nas iście letnią aurą to wizyta w kowieńskim zoo była punktem obowiązkowym. Litewski Ogród Zoologiczny (bilet wstępu - 5€) to najstarszy i jedyny ogród zoologiczny na Litwie utworzony w 1935 roku w zacisznym dębowym gaju znajdującym się w obrębie Parku Ąžuolynas. Na niecałych 16 hektarach odwiedzający mogą obejrzeć ponad 250 gatunków zwierząt. Ogród nie należy do największych i z pewnością wymaga odnowienia, ale mimo to można tu przyjemnie spędzić czas oglądając przedstawicieli większości znanych nam gatunków.

Również sam Park Ąžuolynas zasługuje na uwagę. Położony w środku miasta, stanowi jedno z ulubionych rekreacyjnych miejsc mieszkańców Kowna - o każdej porze dnia było tam pełno osób korzystających z przepięknej pogody i uroków zieleni. Tutaj też znajduje się rzeźba tura, który jest symbolem miasta. Warto także odnotować, że jest to największy las dębowy znajdujący się w granicach miasta w całej Europie! Jestem w stanie w to uwierzyć, przez cały swój pobyt, w trakcie każdego spaceru, trafiałam w nieznane wcześniej alejki i zakątki parku.
fot. flickrhivemind.net

Miejscem, które chyba najbardziej mi się spodobało i do którego najchętniej wracałam po zakończeniu służbowej części dnia była Aleja Wolności (Laisves Aleja). Została zaprojektowana w XIX wieku i precyzyjnie wyznacza wschód i zachód, łącząc jednocześnie starsze i nowsze rejony miasta. Ciągnie się przez 1,6 kilometra co czyni ją jedną z najdłuższych w Europie ulic przeznaczonych wyłącznie dla ruchu pieszego. Ze względu na status twierdzy, jaki posiadało Kowno w czasach rosyjskich, wysokość budynków, w których mieszczą się liczne kawiarnie i restauracje, najczęściej nie przekracza tutaj dwóch-trzech pięter. Tym co według mnie wyróżnia ulicę i sprawia, że urzekła mnie o wiele bardziej niż ulica Wileńska na Starym Mieście to przebiegający przez środek rząd lip, które nadają temu miejscu nieco paryskiego szyku.

Perspektywę Alei Wolności zamyka imponujący i przede wszystkim przepiękny Kościół św. Michała Archanioła, zwany również Kościołem Garnizonowym. To dawny kowieński sobór prawosławny zbudowany w 1893 roku, w okresie międzywojennym pełnił funkcję kościoła garnizonowego, w latach 60-tych ubiegłego wieku mieścił galerię sztuki a od 1991 roku jest siedzibą parafii rzymskokatolickiej. W piwnicach natomiast mieści się bezpłatne muzeum dla niewidomych oraz tzw. Labirynt Katakumb. Zbudowany w stylu neobizantyjskim zdecydowanie przyciąga wzrok swoimi pięcioma kopułami i zdobnymi łukami i portykami. Mimo, że wyraźnie podniszczony wciąż robi ogromne wrażenie i onieśmiela swoim rozmiarem.

Tym co z pewnością wyróżnia Kowno są funikulary, które stanowią jedną z największych atrakcji transportowych Litwy. Dziś to niemal wyłącznie atrakcja turystyczna, ale dawniej stanowiły niezbędny środek transportu dla mieszkańców miasta, gdyż system kolejek szynowo-linowych ułatwiał pokonywanie dużych wysokości w krótkim czasie. Wybudowany w 1931 roku funikular jadący na Žaliakalnis (koszt biletu - 0,50€) jest najstarszym tego typu środkiem transportu na całej Litwie! Linia ma 142 metry długości i w 1:38 minut pokonuje 75 metrów przewyższenia. Obsługujące linię wagoniki pochodzą z 1937 roku więc naprawdę można się poczuć jakbyśmy cofnęli się do przeszłości.
fot. en.wikipedia.org
fot. diena.lt

Ze szczytu rozciąga się przepiękny widok na Kowno a dodatkową atrakcją jest jeden z monumentalnych przykładów budownictwa międzywojennego - Kościół Zmartwychwstania Pańskiego. Świątynia powstała jako wotum dziękczynne za odzyskanie przez Litwę niepodległości w 1918 roku, ale już w czasie okupacji niemieckiej była wykorzystywana jako magazyn. W 1944 roku, po przejęciu Litwy przez ZSRR, budynek zamieniono na fabrykę radioodbiorników, niszcząc przy okazji wieńczący kościół krzyż oraz kaplicę. Chociaż już w latach 80-tych ubiegłego wieku rozpoczęto starania, aby kościół odbudować, ostatecznie proces ten zakończył się dopiero w 2005 roku, głównie dzięki prywatnym inwestorom. I to właśnie z dachu kościoła, udostępnionego dla turystów, rozciąga się najpiękniejsza panorama Kowna.
fot. en.wikipedia.org

Młodszy funikular został z kolei zbudowany w 1935 roku i spod mostu Vytauto Didžiojo tiltas wspina się na szczyt wzgórza Aleksotas (koszt biletu - 0,58€). Linia ma 132 metry długości  i również z jej stacji końcowej można spojrzeć na przepiękną panoramę Starego Miasta wyłaniającego się zza płynącego leniwie Niemna. Warto jednak pamiętać, wybierając się na jedną z obu transportowych atrakcji, że w ciągu dnia pracownicy obsługi mają... przerwę obiadową. Nie muszę oczywiście wspominać, że ja na takie trafiłam?
fot. en.wikipedia.org
fot. kaunaskasvyksta.lt

Nieco na uboczu miasta znajduje się natomiast klasztor w Pożajściu (Pažaislio vienuolynas), który koniecznie powinniście zobaczyć jeśli macie nieco więcej czasu na pobyt w Kownie! To największy zespół klasztorny na Litwie oraz jeden z przykładów baroku włoskiego na terenach dawnej Rzeczypospolitej oraz w całej Europie Wschodniej. Ufundowany w XVII wieku przez kanclerza wielkiego litewskiego Krzysztofa Zygmunta Paca, klasztor został zasiedlony przez kamedułów, zakon o pustelniczej regule życia - świadczą o tym stojące na jego terenie eremy. W czasach rosyjskich i radzieckich klasztor przerobiono na cerkiew, w późniejszych czasach znajdowały się tutaj też archiwum, szpital psychiatryczny oraz galeria sztuki. Od odzyskania przez Litwę niepodległości, klasztorem zajmują się siostry z konwentu świętego Kazimierza.
Prócz samego klasztoru warto zwiedzić również tzw. Morze Kowieńskie - sztuczny zbiornik na Niemnie powstały po wybudowaniu elektrowni wodnej w Pietruszanach. Morze ma ponad 63 kilometry kwadratowe a miejscami 20 metrów głębokości i jest jednym z ulubionych miejsc rekreacyjnych mieszkańców Kowna. Lasy, plaża, czysta woda... czego chcieć więcej?
fot. turistopasaulis.lt
fot. inyourpocket.com
fot. btcompany.lt
fot.skyscrapercity.com
 

 Na sam koniec warto wspomnieć również o fortach kowieńskich - sama nie miałam okazji ich zobaczyć, ale od wielu osób słyszałam, że to świetne uzupełnienie wyprawy do miasta. Fortów wokół miasta jest dziewięć, ale najbardziej znanym jest IX Fort, który na kartach historii zapisał się niestety przede wszystkim jako miejsce egzekucji. W okresie międzywojennym mieścił więzienie a w czasie II wojny światowej stracono tutaj tysiące Żydów, nie tylko z Litwy, ale także innych krajów europejskich. Tajne niemieckie dokumenty IX Fort określały mianem fabryki - Fabryka 1005-B. Obecnie mieści się tutaj muzeum (bilet wstępu 2,30€) - ekspozycja muzealna poświęcona jest tematowi II wojny światowej i zagłady w Kownie, jak i na terenie całej Litwy. Obok fortu w latach 80-tych ubiegłego wieku w miejscu kaźni ustawiono pomnik upamiętniający ofiary Zagłady, którego autorem jest Alfonsas Ambraziūnas.
fot. en.wikipedia.org
fot. flickrhivemind.net
Z pewnością jest jeszcze wiele miejsc, które warto zobaczyć w Kownie i sposobów na spędzenie tam niezapomnianych chwil. Niestety napięty plan nie pozwolił na zgłębienie wszystkich tajemnic miasta. Mam jednak nadzieję, że te kilka migawek i informacji zachęci was do wizyty w tym mieście przy okazji pobytu w Wilnie. To tylko kilkadziesiąt kilometrów a atmosfera miasta jest diametralnie inna. Dajcie szansę Kownu! :)

16 komentarzy:

  1. To miasto robi na mnie ogromne wrażenie pod względem architektury.Chciałaby zwiedzić kraje nadbałtyckie, ale pewnie w późniejszym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja spodziewałam się takiego małego Wilna a okazało się, że to zupełnie inny styl i architektura. i w tym był urok Kowna :)

      trzymam zatem kciuki, żeby udało Ci się spełnić to marzenie. prędzej niż później :)

      Usuń
  2. Nigdy bym nie pomyślała, że Kowno jest takie ładne i tak zachęca do odwiedzenia. A ta zabytkowa kolejka to musi być świetna atrakcja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję, że ja też nie spodziewałam się fajerwerków po Kownie, ale zaskoczyła mnie naprawdę pozytywnie i przez 3 dni nie udało mi się zobaczyć wszystkiego.

      a kolejki zawsze są fajne :D

      Usuń
  3. Kowno jest na mojej liście wyjazdowej. Dzięki za post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom naprawdę warto, gorąco polecam :)

      Usuń
  4. Cudowna relacja. Pieknie przedstawione miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne się wydaje to miasto <3 A Zoo... cóż, które w Polsce nie wymaga remontu? Nie ma się co dziwić, że na Litwie też nie wygląda doskonale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jest piękne, zupełnie inaczej niż Wilno, ale wciąż jest piękne :)

      a nasze zoo faktycznie też potrzebuję często jakiejś renowacji, ale jednak to w Kownie jednak jest w takim stanie jak te u nas... myślę, że w późnych latach 90-tych.

      Usuń
  6. Ten krajobraz z lotu ptaka przepiękny. Znam Litwę tylko z Wilna i zamku w Trokach, a widzę, że jest co odkrywać. Las Dębowy - kuszący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością jest tam jeszcze więcej takich perełek jak Kowno :)

      Usuń
  7. Jeśli czegoś żałuję po mojej wizycie na Litwie to właśnie tego, że Kowno było tylko miastem docelowym, do którego dojechałam autobusem i z którego wracałam do Polski. Na zwiedzanie nie było już czasu bo grafik miałam napięty a litewscy znajomi zadbali o to żebym się nie nudziła. Jednak te fragmenty miasta, które udało mi się dostrzec zza szyby autobusu rozbudziły mój apetyt na poznanie miasta. Podczas następnej wizyty (najprawdopodobniej w październiku) Kowno będzie już punktem obowiązkowym. A po przeczytaniu Twojej relacji to już zrobię wszystko żeby tam być i przejechać się funikularem w górę i w dół :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznam, że ja sama jadąc do Kowna traktowałam je tylko jako miejsce, w którym mam być na konferencji oraz miejsce wypadowe do innych ciekawszych miejsc. a potem okazało się, że ono samo w sobie jest fajne i ciekawe.
      jeśli uda Ci się znów być na Litwie to trzymam kciuki, żeby udało Ci się lepiej poznać Kowno. i przejechać funikularem... to jedna z tych rzeczy, której bardzo żałuję, że się nie udała. ale może kiedyś? :)

      Usuń
  8. Litwę znam tylko ze zdjęć, nigdy tam nie byłam :) ciekawe, czy kiedys uda sie tam pojechac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem pewna, że prędzej czy później się uda! tak to już jest, że do naszych najbliższych sąsiadów często najdłużej się człowiek wybiera :)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się post, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad - napisz komentarz, daj lajka pod postem na FB lub polub mój profil na FB: Pasażerka palcem po mapie





SZABLON BY: PANNA VEJJS.