Ryga - nadbałtycka perełka [relacja]

7 sie 2017

Mówi się, że Napoleon przejeżdżając przez Rygę powiedział o niej „przedmieścia Londynu”. Wbrew pozorom nie była to jednak obelga a wielki komplement, ponieważ podkreślił w ten sposób wielokulturowość miasta – członka Hanzy, dawnego bałtyckiego związku handlowego. Przez 60 lat miasto należało do Polski, przebywał tu król Stefan Batory, mieszkał Ryszard Wagner, studiował Ignacy Mościcki. Zainteresowałam was chociaż trochę? To zapraszam na krótką relację!


Ryga, jak zresztą wszystkie europejskie stolice, była na mojej liście miast do odwiedzenia. Dlatego podczas tygodniowego pobytu na Litwie udało nam się tak zorganizować wszystkie zajęcia i obowiązki, żeby jednego dnia wyskoczyć również do Łotwy, bo kolejna okazja zapewne prędko by się nie trafiła.

Auto zaparkowaliśmy na parkingu niedaleko Starego Miasta, który udało nam się wypatrzeć jadąc po prostu gdzieś w "chyba-dobrym-kierunku" - jak się okazało tuż pod Centrāltirgus. To zespół pięciu hal targowych otwartych w 1930 roku, w których znajduje się aż 3000 stoisk! A ponieważ porządek musi być to każda hal ma swój odrębny profil, w jednej więc natrafimy wyłącznie na owoce i warzywa, w innej na nabiał, swoje miejsce ma też mięso, ryby oraz szeroko rozumiane inne produkty spożywcze. Co ciekawe, pierwotnie hale znajdowały się w Lipawie, gdzie zostały zbudowane w trakcie I wojny światowej jako hangary na sterowce. W 1926 roku zostały rozebrane i przeniesione na aktualne miejsce.
Jeśli jednak myślicie, że hala jak hala to jesteście w dużym błędzie - ze względu na świetne odwzorowanie architektury funkcjonalistycznej, upiększonej o elementy art deco, Centrāltirgus razem z historycznym centrum Rygi trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A feeria kolorów, zapachów i kształtów powodowała, że można było spędzić tam naprawdę dużo czasu.
fot. latvia-tourism.uzoz.com

Wychodząc z hal nie sposób nie zauważyć Akademii Nauk Łotwy (Latvijas Zinātņu akadēmijas augstceltne), która jest bliźniaczo podobna do naszego rodzimego Pałacu Kultury i Nauki i nazywana potocznie "tortem urodzinowym Stalina". Ten 21-piętrowy wieżowiec zbudowano według wzoru stalinowskich wysokościowców, ale upodobniono go do ogólnego wyglądu Starej Rygi - zewnętrzną elewację wykończono kamieniem okładzinowym często stosowanym w tamtejszym budownictwie. Początkowo miał się tam znajdować Dom Kołchoźnika, ale ostatecznie został przekazany Akademii Nauk Łotewskiej SRR. Obecnie, prócz pomieszczeń instytutów badawczych, znajduje się tutaj Prezydium oraz taras widokowy (bilet wstępu - 3€). Niestety o jego istnieniu dowiedzieliśmy się już po powrocie na Litwę. A szkoda, bo widok na starą Rygę musi być stamtąd nieziemski!

Wkrótce docieramy do naszego głównego punktu wycieczki, czyli na Stare Miasto. To zresztą najważniejszy punkt na turystycznej mapie Rygi, ponieważ zostało ono wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W poszukiwaniu informacji turystycznej trafiamy wprost na Plac Ratuszowy (Rātslaukums), który leży przy brzegu przepływającej przez miasto Dźwiny. Mieści się tutaj Ratusz (Rīgas dome), który w pierwszej chwili skojarzył mi się z ratuszem poznańskim, oraz Dom Bractwa Czarnogłowych (Melngalvju nams) wraz z kamienicą Schwaba.
Szczególnie ten ostatni zasługuje na uwagę, bo stanowi jeden z charakterystycznych symboli miasta. Budynek wzniesiono na początku XIV wieku jako siedzibę Bractwa Czarnogłowych - stowarzyszenia, które skupiało bogatych i nieżonatych kupców pochodzenia niemieckiego (a tych w ówczesnych czasach świetności Rygi było tutaj mnóstwo). To także miejsce istotne dla polskiej historii – 18 marca 1921 roku został tutaj podpisany traktat ryski, który oficjalnie kończył wojnę polsko-bolszewicką i ustalał przebieg granic między obydwoma państwami. W trakcie II wojny światowej cały plac został zniszczony i dopiero w latach 90-tych rozpoczęto jego odbudowę. Przed budynkiem stoi posąg z 1897 roku, przedstawiający Rolanda - bohatera średniowiecznego eposu rycerskiego, popularnego wśród społeczności niemieckiej. Tuż obok znajduje się także Muzeum Okupacji Łotwy.

Ryga, w przeciwieństwie do wielu średniowiecznych miast, nie posiada jednego punktu centralnego w postaci rynku, ale kilka rozległych placów, przy których znajdują się najważniejsze budynki miejskie. Największym placem łotewskiej stolicy jest Plac Katedralny, przy którym w budynku dawnej giełdy finansowej zbudowanym w stylu weneckiego renesansu znajduje się Muzeum Sztuki (Rīgas Birža). Tuż obok stoi Katedra Ryska (Rīgas Doms), która jest największą średniowieczną świątynią krajów bałtyckich. Zbudowana w XIII wieku, wielokrotnie przebudowywana, dziś słynie z przepięknych organów skonstruowanych pod koniec XIX wieku przez firmę E. F. Walcker&Co. z Ludwigsburga, które są wykorzystywane podczas odbywających się tutaj koncertów. Sam plac natomiast pełen jest restauracji, kawiarenek i ogródków, w których można leniwie spędzić niejedno przedpołudnie. Albo popołudnie. Albo wieczór.

Wędrując niespiesznie uliczkami docieramy do Koszarów Jakuba (Jēkaba kazarmas), które już z daleka przyciągają uwagę. Te połączone ze sobą żółte budynki z czerwonymi dachami stanowią jeden z najdłuższych budynków w Rydze.Koszary zostały wybudowane w XVIII wieku i jeszcze pod koniec ubiegłego wieku były wykorzystywane do celów militarnych. Dzisiaj mieszczą się tutaj liczne kawiarnie, restauracje, knajpki i sklepy. A piwo lokalnego browaru w takich "okolicznościach przyrody" smakuje naprawdę wybornie.

Tuż obok ciągną się pozostałości murów obronnych miasta, które świetnie komponują się z resztą zabudowy. Wśród nich najbardziej w oczy rzuca się zazieleniona Baszta Prochowa (Pulvertornis), która jako jedyna zachowała się do dnia dzisiejszego. Tę, którą można podziwiać pochodzi z XVII wieku - - jak sama nazwa wskazuje - początkowo pełniła funkcję magazynu na broń i proch, później także więzienia. Obecnie znajduje się tutaj Łotewskie Muzeum Wojny.


Z kolei Brama Szwedzka (Zviedru vārti) to jedyna zachowana brama, która wchodziła w skład murów obronnych Rygi. Zbudowana pod koniec XVII wieku, według legendy swoją nazwę zawdzięcza bohaterstwu Szwedów w trakcie wojny północnej. O ile baszty i bramy nie zachowały się niemal zupełnie, o tyle na same mury miejskie można się natknąć co i rusz gubiąc się w uliczkach i zaułkach. Spacerując wzdłuż nich można także spotkać ducha - a właściwie jego pomnik. Mnie osobiście bardziej przypominał dementora z Harry'ego Pottera, niemniej jednak pomysł na taką rzeźbę jest rzeczywiście oryginalny.

Jak na Stare Miasto przystało, Ryga ma także zamek. Zamek Ryski (Rīgas pils) został wzniesiony już w pierwszej połowie XIV wieku, jednak ten obecny - po licznych przebudowach - pochodzi z 1515 roku. To miejsce ważne w historii Polski - tutaj w 1562 roku Gotthard Kettler, mistrz zakonu kawalerów mieczowych, złożył  królowi polskiemu hołd lenny. Tutaj do 1621 roku mieściła się siedziba namiestnika króla Polski, nawet sam Stefan Batory tu rezydował. Od lat 20-tych ubiegłego wieku (z małą przerwą w czasach komunistycznych) zamek jest oficjalną rezydencją łotewskich prezydentów oraz siedzibą Narodowego Muzeum Historii Łotwy. Od strony wody wygląda zdecydowanie bardziej majestatycznie, ale nam niestety nie było dane zobaczyć go z tamtej perspektywy... Może innym razem?
fot. ryga.lovetotravel.pl

Oczywiście Ryga to nie tylko Stare Miasto. To także dzielnice wokoło, bo niemal jedna trzecia Rygi została została zbudowana lub przebudowana w stylu secesyjnym. Nie miałam jednak wystarczająco dużo czasu, aby pospacerować również w tych rejonach, dlatego ujęcia tej architektury pojawią się w drugim, typowo fotograficznym poście. Ale mówiąc o Rydze nie sposób nie wspomnieć o jej trzech symbolach, które leżą w bezpośrednim sąsiedztwie starówki. Najważniejszym z nich jest z pewnością Pomnik Wolności (Brīvības piemineklis), nazywany potocznie Milda. Symbol niepodległości państwa łotewskiego powstał ze składek społecznych i stanął w miejscu, w którym wcześniej znajdował się obelisk przedstawiający Piotra Wielkiego a jego uroczyste odsłonięcie miało miejsce w 1935 roku w siedemnastą rocznicę uzyskania przez Łotwę niepodległości. Trzy gwiazdy, które Milda trzyma nad sobą, symbolizują trzy historyczne regiony Łotwy - Liwonię, Łatgalię i Kurlandię. Po wcieleniu Łotwy do ZSRR planowano zburzyć pomnik, ale ostatecznie uratowano go zmieniając symbolikę wspomnianych gwiazd - od tej pory symbolizowały przyjaźń i jedność radzieckich republik nadbałtyckich. Dziś na placu pod pomnikiem odbywa się wiele uroczystości państwowych i lokalnych imprez.

Obok Pomnika Wolności znajduje się również inny symbol Rygi - zegar Laima (Laimas pulkstenis). Zegar został postawiony w 1924 roku w celach czysto informacyjnych, jednak bardzo szybko stał się który jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań w całym mieście. W 1936 roku został udekorowany logiem firmy Laima, największego łotewskiego producenta słodyczy i po dziś dzień pozostał głównym punktem spotkań w okolicy centrum.

Ostatni ze wspomnianych przeze mnie symboli Rygi również jest związany z czasem i to właśnie z nim przede wszystkim kojarzyła mi się Ryga. Wieża zegarowa na dworcu centralnym w Rydze została wybudowana w 1965 roku i pierwotnie była wieżą wodną. Bez górującego na szczycie napisu "RIGA" budynek ma 43 metry wysokości a na jego górze znajduje się dziś restauracja z przepięknym widokiem na całe miasto. Ponieważ nasz czas był ograniczony a pogoda raczej kiepska nie zawędrowaliśmy tam, czego obecnie bardzo żałuję.

Oczywiście wymienione przeze mnie miejsca to pewnie tylko kropla w morzu wszystkich atrakcji Rygi. Jednak uważam, że udało nam się naprawdę sporo zobaczyć jak na kilkugodzinną wizytę w deszczu i mżawce. I choć ogółem Ryga mnie nieco rozczarowała, bo spodziewałam się czegoś większego i rozleglejszego to tak czy siak gorąco polecam wam wizytę w tym mieście. Nie trzeba przyjeżdżać na tydzień, wystarczą pewnie dwa dni, ale już to wystarczy, aby poczuć tu atmosferę bliższą Sankt Petersburgowi niż Wilnu. A jeśli jesteś fanem architektury i architektonicznych perełek to tym bardziej będziesz tym miejscem zachwycony.

Byliście kiedyś w Rydze? Planujecie wybrać się na Łotwę czy to raczej miejsce, które pomijacie w swoich wojażach? Co najbardziej spodobało wam się w tym mieście na podstawie mojej relacji? Za jakiś czas na blogu powinien się pojawić jeszcze jeden post ze zdjęciami z Rygi, bo jest tam tak mnóstwo uroczych i klimatycznych miejsc, że aż żal nie pokazać wam ich. Bądźcie więc czujni, bo będzie na co popatrzeć :)

12 komentarzy:

  1. Przyznam, że nigdy nie myślałam o tym, by zwiedzić Łotwę. Ale kto wie, Twoje wrażenia zachęcają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łotwa jest dość nieoczywistym kierunkiem, ale myślę, że warto ją wziąć pod uwagę. sama Ryga jest przepiękna a jak do tego doda się jeszcze wybrzeże Bałtyku... to okazuje się, że to może być całkiem fajny wyjazd :)

      Usuń
  2. Mnie Ryga w pewien sposób intryguje i przyznaję, że chciałabym to miasto kiedyś zobaczyć. Świetnie, że udało Ci się wyskoczyć chociaż na trochę, bo to zawsze coś. Podoba mi się praktycznie wszystko i wszystko na własne oczy chciałabym zobaczyć. Najbardziej taras widokowy (szkoda, że nie udało Ci się tam dostać), bo widok z góry musi być oszałamiający. Po drugie te hale. Są świetne! Super, że znalazły się na liście UNESCO. Intryguje mnie także pomnik dementora, bo on zdecydowanie nie wygląda jak duch :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tych hal trafiłam zupełnie przez przypadek - ot, zaparkowaliśmy, bo był duży parking i poszliśmy tam, bo od czegoś trzeba było zacząć. ładnie tam było, zdjęć trochę napstrykałam, ale dopiero przygotowując relację na bloga dowiedziałam się, że to TAKIE UNESCOWE HALE :)

      a Ryga jest przepiękna. jeśli o mnie chodzi to spodobała mi się o wiele bardziej niż Wilno.

      Usuń
  3. Byłam w Rydze kilkakrotnie, to miasto ma w sobie magie. Zapewniam, nawet tydzień to za mało aby zwiedzić stolice Łotwy.
    Taras widokowy na wieżowcu podarunku od Stalina jest nieduży, przy warszawskim PKiN jest tylko balkonikiem i nie widać z niego ryskiej Starówki. Z tarasu pięknie prezentuje się Dźwina i hale targowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem pewna, że nawet przez tydzień bym się tam nie nudziła, ale niestety, miałam tylko te kilka godzin. z drugiej strony lepsze kilka godzin niż nic, bo miasto mnie zauroczyło i myślę, że kiedyś pewnie znów tam wrócę, tym razem nieco na dłużej.

      co do tarasu to - wiem, wstyd - nigdy nie byłam nawet w naszym warszawskim odpowiedniku więc pewnie mimo wszystko nawet mały balkonik spodobałby mi się, tym bardziej, że uważam widoki miast z lotu ptaka za przepiękne :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawe miejsca. Poki co nie wybieram sie jeszcze w tamte strony :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w sumie też się nie wybierałam, ale skoro już byłam na tygodniowej delegacji na Litwie to aż grzechem byłoby nie wyskoczyć też tam :)

      Usuń
  5. Własnie wróciłam z Rygi.Jest piękna. Jeśli nie widziałaś ryskiej secesji , to nie poznałaś miasta.Zwiedzanie w jeden dzień to tylko zaliczenie pobytu.Wędrówki po uliczkach dają możliwość obserwacji i uchwycenia ducha miasta , za każdym nowym podejściem objawiają się nowe wcześniej nie zauważone elementy.Cały czas trwają remonty secesyjnych kamienic.Z każdym rokiem miasto pięknieje . Oby armia rosyjska nigdy tam nie powróciła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. architekturę secesyjną widziałam, natomiast z pewnością nie poświęciłam jej tyle czasu ile jej się należy. i w żadnym wypadku nie twierdzę, że Rygę poznałam! Rygę jedynie odwiedziłam i "liznęłam", bo to zbyt krótki czas, żeby nawet poczuć ducha miasta. ale może kiedyś? kto wie? :)

      Usuń
  6. Nigdy nie myślałam nad odwiedzeniem Łotwy, ale wydaje się piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawe miasteczko :) ale jakos nie ciagnie mnie na polnoc :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się post, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad - napisz komentarz, daj lajka pod postem na FB lub polub mój profil na FB: Pasażerka palcem po mapie





SZABLON BY: PANNA VEJJS.